Historia Elioth Greya się zamyka.
Nie dlatego, że wszystko zostało powiedziane.
Ale dlatego, że pewien etap dobiegł końca.
Wszystko zaczęło się od pęknięcia.
Od chwili, w której coś, co wydawało się trwałe,
rozpadło się bez dźwięku.
Bo największe pęknięcia nie krzyczą.
One zapadają się w ciszy.
A echo przychodzi później.